Wstałam dość gwałtownie, gdyż dziewczyna mocno pociągnęła mnie za rękę. Obejrzałam ją, próbując przypomnieć sobie, czy ją w ogóle znam. Mózg o tej godzinie odmawiał współpracy. Otrzepałam swoją bluzkę i spodnie.
- Sorry... - usłyszałam jeszcze, na co się zaśmiałam. - Co cię tak bawi? - zmrużyła oczy, pewnie uważając mnie za jakąś wariatkę czy coś.
- Wystarczyło powiedzieć raz. - odpowiedziałam, delikatnie szczerząc się w jej stronę. - Claudia. Ale mów mi Live. - dodałam, podając jej rękę.
- Iveta. - odwzajemniła niechętnie gest. Widać było grymas na jej twarzy, a ja nie chciałam się ''wpraszać'' do jej planów.
- Masz coś do zrobienia? - spytałam, by w razie czego nie krzyżować jej planów.
- Idę grać na boisko. - odburknęła krótko. W tej właśnie chwili dostrzegłam piłkę do koszykówki wystającą z jej plecaka.
- Lubisz grać w kosza? - zapytałam, łapiąc okazję.
- Ta... A ty? - spojrzała na mnie wyraźnie zaciekawiona.
- Jest spoko. - delikatnie się uśmiechnęłam.
Iveta?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz