poniedziałek, 8 lutego 2016

Od Ivety Cd Claudii

Dziewczyna, możliwe była w moim wieku. Była właścicielką długich, falowachych włosów, które najpewniej były farbowane. Wyglądała na dość zadowoloną, a ja jak zwykle byłam oschła. Zresztą dla każdej nowo poznanej osoby jestem oschła i nieprzyjemna. Nagle Live zapytała się mnie:
   -Lubisz grać w kosza?-zapytała, wychylając się by zobaczyć piłkę, która była trochę widoczna ponieważ plecak się trochę otworzył. Zastanawiałam się czy krzyknąć z entuzjazmem czy po ludzku odpowiedzieć.
   -Ta...a ty?- Odpowiedziałam. Tak naprawdę we wnętrzu siebie krzyczałam "Kocham koszaaa!!!!"
Więc chyba lepiej wyjść na normalną, tym bardziej że jeszcze nikogo tu nie znam. I raczej z moim charakterem nikogo nie będę znała.
   -Jest spoko.-odpowiedziała z uśmiechem na ustach. Byłam lekko zmieszana, gdyż normalni ludzie już by mieli skwaszoną minę. Popatrzyłam na nią z zaciekawieniem. Nie zdążyłam nic powiedzieć, gdyż Live pożegnała się z uśmiechem i znikła w tłumie ludzi. Przez chwilę patrzyłam na ludzi, którzy mnie otaczali, ale i próbowałam dostrzec Live, która znikła. Po kilku sekundach stania jak ten słup soli, ruszyłam w swoją stronę. Szłam przez główną ulicę, lecz tłum ludzi i plastikowych lalek tak mnie przerażała, że weszłam jedną z bocznych uliczek i szłam bocznymi uliczkami by uniknąć natłoku ludzi.
Było to dość ryzykowne, lecz mam przy sobie nóż więc czułam się spokojnie. Teraz szłam powoli.
Dostrzegłam w oddali moje ukochane boisko. Było dość obskurne, cementowe. Obręcze i tablice były stare ale jeszcze na obręczach trzymały się łańcuchy. Całe boisko było ogrodzone wysoką siatką. Mało osób  o nim wie i lepiej dla mnie. Moje kochane boisko. Zdjęłam bluzę, w której znajdował się nóż myśliwski. Wyjęłam z plecaka piłkę i po chwili już ją kozłowałam i słyszałam dźwięk odbijającej się piłki od asfaltu. Wykonywałam różne triki i z różnej pozycji ciała rzucałam do kosza. Nim się zorjętowałam było już ciemno a latarnie uliczne zaczęły się już zapalać. Znowu wracałam do domu, przez boczne uliczki. Twarz zakrywał mi kaptur, więc widać było tylko moje usta. Moja dłoń trzymała rękojeść mojego ulubionego noża. Usłyszałam nagle zduszony krzyk. Cicho ruszyłam w stronę niepokojącego dźwięku. Mocno ścisnęłam rękojeść noża, wyciągając go z kieszeni. Plecak zostawiłam pod tekturowym pudle. Wychyliłam się za rogu. Ukazała mi się dość typowa dla tych rejonów scena.
Dość muskularny facet trzymał za ramię kobietę. Potem jednak słyszałam jak zabluzgał i zaczął ją dusić. Teraz dopiero rozpoznałam dziewczynę. Była to Claudia. Na mojej twarzy zagościł uśmiech. Nawet nie wiem dla czego. Po prostu. Zaszłam mężczyznę za tyłu i jednym zgrabnym ruchem, nóż był idealnie pod tchawicą. Napierałam ostrą stroną ostrza na skórę.
  -A teraz, ładnie i delikatnie puść tą dziewczynę...-wyszeptałam mu kokieteryjnym tonem głosu. Mężczyzna puścił Live.
   -Teraz ładnie spadaj stąd.-powiedziałam nadal z serdecznym tonem głosu. Nieznajomy odsunął się od leżącej na kolanach Live. Nacięłam mu lekko skórę na szyi i pozwoliłam uciec. Nóż lekko ubrudzony krwią, wytarłam o rękaw bluzy. Założyłam plecak na plecy. Podeszłam do roztrzęsionej dziewczyny, podając jej dłoń i tym razem delikatnie ją podnosząc.
   -D- dziękuję. ..-wyjąkła. Miała przestraszony wyraz oczu, lecz po tym co widziała to chyba mnie zacznie się bać
   -Co ci sprowadza w te rejony?-zapytałam.

Live? Dziwna wena xd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz